My gotujemy na zmianę, ale i tak więcej robi żona. Jakoś tak wychodzi

Najczęściej żona gotuje szybkie obiady w tygodniu lub robi na 2-3 dni. Mi praca w kuchni schodzi dłużej więc ja robię częsciej w weekendy jakieś konkretne dania. Pasuje nam taki układ bardzo dobrze i nie mamy problemów. A u Was jak to wygląda, kto gotuje ?
Gotujemy oboje, ale mamy zupełnie inne smaki, więc jak jedno jest w kuchni, to drugie się nie wtrąca. Ja preferuję kuchnię staropolską (nie mylić ze współczesną na poziomie baru mlecznego), moją specjalnością jest dziczyzna, wołowina i baranina oraz dania kuchni kresowej. Mąż kocha jedzenie orientalne, indyjskie i włoskie. Jemy więc na zmianę, kto akurat ma czas na gotowanie. Pitrasić lubimy oboje i nie ma problemów.
Najczęściej gotuję ja, mój narzeczony tylko od wielkiego dzwona, jak ma wenę, to wymyśla jakąś mega skomplikowaną potrawę

po której ja mam mnóstwo zmywania, ale to już szczegół.
A to fakt, faceci tak mają.

Zostawiają na ogół kuchnię w takim stanie, jakby przeszło tornado. Mój mąż, choć gotuje znakomicie, pod tym względem nie odbiega od innych... Ale uczciwie musze przyznać, że po jedzeniu idzie i sprząta. Podpowiadałam mu, że najlepiej myć naczynia na bieżąco w trakcie pracy w kuchni, ale nie przyswoił. Więc dałam spokój...

Gotujemy po rowno, ale moj maz zdecydowanie czerpie z tego wieksza przyjemnosc niz ja.
Szkoda czasu, ze nie ma czasu na czestsze gotowanie

Częściej ja gotuję, ale po prostu to lubię

Ja w ogóle nie gotuję. Nie mam czasu. Czasem jakieś śniadanie czy kolacje, ale obiady tylko żona.
Kto ma czas.

ale częściej żona, czasem jadamy na mieście.
Ja najczęściej gotuję.

W weekend, gdy postanawiam zrobić strajk i nie wchodzę do kuchni, przegotowaniem obiadu zajmuje się mój mąż

My gotujemy oboje. Głównie dlatego, że oboje lubimy gotować
