Drodzy forumowicze
Chciałam się podzielić moim spostrzeżeniem, że sam ślub szybko bardzo mija i nie ma się czego bać jakoś ten stres przygotowaniami przechodzi i można mówić śmiało przysięgę, chociaż niektórzy reagują śmiechem lub płaczem.
Jeśi ktoś ma w miarę mocne nerwy i faktycznie chce zawrzeć małżeństwo nie będzie miał problemów.
Pozdrawiam i do dzieła
Chciałam się podzielić moim spostrzeżeniem, że sam ślub szybko bardzo mija i nie ma się czego bać jakoś ten stres przygotowaniami przechodzi i można mówić śmiało przysięgę, chociaż niektórzy reagują śmiechem lub płaczem.
Jeśi ktoś ma w miarę mocne nerwy i faktycznie chce zawrzeć małżeństwo nie będzie miał problemów.
Pozdrawiam i do dzieła

Mam nadzieję, że u nas będzie podobnie, nasz ślub już za 11 dni i teraz gdy o tym myślę, to trochę się denerwuję, ale nie jest to jakaś negatywna forma stresu, bo oboje chcemy tego ślubu i nie możemy się doczekać, aż będziemy mężem i żoną. Póki co bardziej stresują nas te wszystkie szczegóły dotyczące wesela, których jeszcze nie dopięliśmy na ostatni guzik
Dlatego warto zrobić wszystko, aby ten dzień ze wzruszeniem wspominać przez długie lata. Przeżyć go jak najgłębiej i jak najpogodniej. I nie bać się emocji - one są Wasze i tylko Wasze, zwłaszcza w takim dniu.